| ladyoaksblog - archiwum: Ostatnia Deska Ratunku |
| Strona główna |
Ostatnia Deska Ratunku- Nie chcę z tobą walczyć,- powiedziała. Stali naprzeciw siebie w piękną bezchmurną noc. Księżyc wyraźnie oświetlał każdy szczegół. - Więc chcesz, abym się do ciebie przyłączył? - Tak byłoby najlepiej,- spojrzała w bok, ze smutkiem. Uśmiechnął się, wznosząc twarz ku gwiazdom. - Oboje już wybraliśmy nasze ścieżki. Razem moglibyśmy osiągnąć tak wiele. Wyobraź sobie pokój pod naszymi rządami. - Nie obchodzi cię krew, którą przelejesz? - Tak, jak ciebie,- pokręcił głową. Jej wzrok spoczął na nim. - Robię to, co robię, ponieważ muszę. - Ilu jeszcze zabijesz, by zagwarantować światu twój wymarzony pokój? Czym to się różni od tego, co ja robię? - Wszystkim.- Zwilżyła językiem zaschnięte usta.- Pragniesz władzy, mocy... - Pragnę ich po to, by zjednoczyć świat. - Pod twoimi rządami. Zaśmiał się lekko. - Tak, pod moimi, ponieważ nikt inny... - Się do tego nie nadaje?- Dokończyła zdanie za niego. - Nie. Byłabyś o wiele doskonalsza i wspanialsza ode mnie w tej roli, lecz brak ci odwagi, by schwycić los świata w swoje ręce. Wolisz pozostawać bierną, i czuć się zmuszoną do działania przez kogoś takiego jak ja. Jestem ci potrzebny. - Więc nic z tego? - Zawsze możesz przyłączyć się do mnie, i być moją królową. - Nie,- dobyła miecza. On również. - Nie zdołasz mnie zabić. Nie możesz mnie zabić. - Mimo wszystko, muszę spróbować. ladyoaks 2005-11-04 14:39:31 skomentuj (4) |