| ladyoaksblog - archiwum: Lolita, Kompleks Higieny i Tom Cruise. |
| Strona główna |
Lolita, Kompleks Higieny i Tom Cruise.Istnieje pewna fascynacja młodym, nieskażonym ciałem. Potrafię ją zrozumieć. W obecnych czasach wykrzywionego pojmowania cech seksualnych i estetycznych człowieka rzeczy tak naturalne jak owłosienie, stają się wstydliwe. Również, różne kultury podchodziły do niego w odmienny sposób. W Japonii na przykład, owłosienie łonowe u kobiety było, i nadal jest, w pewnym stopniu, tematem tabu. Większość filmów i fotografii, oraz ilustracji, nie licząc już komiksów, pochodzących z tego kraju, będzie prezentowało kobiety doskonale pozbawione tej cechy, prawdopodobnie za pomocą długotrwałych, i często bolesnych zabiegów. Ale, by nie było tak monotematycznie, istnieje pewne plemię z Amazonki, gdzie, jeśli u kobiety pojawia się owłosienie łonowe, sama pieczołowicie je wyskubuje – każdy osobny pojedynczy włosek. Wstydem jest owłosione krocze (tym bardziej zabawne z punktu widzenia Europejczyka, gdyż, w czasie badań antropologicznych, do których wyników dotarłem, praktycznie nie znali rzeczy takiej jak ubranie, nosili najwyżej coś na kształt pasków, które nic a nic nie zakrywały). Spójrzmy prawdzie w oczy. Człowiek nie jest istotą ładną, w koncepcji piękna, do którego jesteśmy przyzwyczajani przez obecne stereotypy. Skóra nie jest gładka. Włosy i paznokcie to martwa tkanka (co prowadzi do kolejnej śmiesznej konkluzji w związku z reklamami szamponów i niektórych lakierów do paznokci – jak można odżywić coś martwego?). Cała powierzchnia ciała człowieka pokryta jest porami, przez które gruczoły wydzielają swoje produkty, głównie tłuszcz. A tłuszcz ten lubi się również gromadzić w owych porach, pod samą skóra, tworząc pryszcze. Tak samo włosy, nierzadko zwijają sie same w swoich torebkach, nie mogąc jej przebić. Człowiek śmierdzi z naszego współczesnego punktu widzenia. Nasze uwielbienie dla higieny często przynosi nam więcej złego niż dobrego. Na skórze człowieka normalnie żyje wiele szczepów symbiotycznych bakterii, a wiele środków czystości obiecuje je usunąć. Kiedy zwalnia się miejsce w niszy ekologicznej, na miejsce jej poprzednich ‘mieszkańców’ wchodzą nowi – w tym przypadku najczęściej grzyby. Tak, mówię o wielu odmianach grzybic. Pozbywając się takich a takich bakterii sami obniżamy naszą odporność, zapraszając nowych ‘najeźdźców’. Tak, po prawdzie, część z tych cech człowieka może być już atawizmami, szczególnie rozumianymi jako takie, ponieważ nie znamy ich prawdziwych funkcji, którym służyły. I w ten sposób, ktoś może się spierać, że owłosienie pod pachami i w kroczu nie jest nam już potrzebne, ponieważ miało ponoć służyć potęgowaniu zapachu potu oraz narządów seksualnych (które, co zostało już udowodnione, stanowią wciąż afrodyzjaki, chociaż o obniżonej skuteczności ze względu na uwarunkowania społeczne). Ale, wracając do tematu. Co takiego jest w preseksualnym ciele, co działa mocno na wyobraźnię człowieka? Pomińmy na razie pedofilię, jako schorzenie, chociaż przy pedofilii jako ‘smaku’ nabytym, możemy pozostać. I, proszę mnie nie zrozumieć źle, pedofilia odnosi się na równi do kobiet i mężczyzn – jedynie mężczyzn łatwiej o wiele ująć, ich wyczyny są łatwiej dostrzegalne i udokumentowane, a zachowania seksualne w większości o wiele mniej subtelne, niż u przedstawicielek płci przeciwnej. Skoro mówimy o ciele przed okresem dojrzewania, mówimy o ciele zazwyczaj zadowalającym estetycznie. Chłopiec i dziewczynka różnią się w zasadzie jedynie głównymi narządami rozrodczymi. Wszystko jest ładne, gładkie, bez owłosienia. Krocze obojga jest całkowicie nagie. Tak, jest coś pociągającego w samej idei doskonałych narządów, pozbawionych wszelakiej skazy. Co jeszcze? Wielu ludzi fascynuje pozycja władzy, w której zostają postawieni w stosunku do niedojrzałego obiektu swoich żądzy. Zawsze jest to pozycja władzy. Są starsi, silniejsi, więksi, bardziej doświadczeni. Nawet pozycja nauczyciela seksualności/miłości (co samo jest już wyróżnianym fetyszem, dosyć często odtwarzanym w różnego rodzaju grach erotycznych) wiąże się ściśle z władzą posiadaną ponad drugą osobą. (Tak samo jak w gwałcie często chodzi nie o samo zaspokojenie żądzy, które w większości przypadków jest efektem ubocznym, a o władzę właśnie, o kontrolę nad osobą gwałconą.) Czy jest to kruchość w tym przypadku dziecka? Bycie pierwszym partnerem seksualnym? Wprowadzanie w zakazany świat? Ale, gdy spojrzeć na ‘Lolitę’ Nabokova...? Co było motorem głównego bohatera? Właśnie ta nieskalaność i czystość. Sam stwierdził, zeznając na procesie, gdzie skazano go za zabójstwo, a nie za pedofilię, iż posiadał świadomość, że jakakolwiek jego ingerencja w obiekt obserwowany zniszczyłaby ten najcudowniejszy jego aspekt. Czy wdałby się w związek z Lolitą, gdyby ta nie dążyła samodzielnie do tego? Czy odważyłby się na to? Nie sądzę. Tylko, gdy nasza Lolita uwodziła z umysłem, ileż zachowań dzieci, które jeszcze nie mogą mieć podłoża seksualnego, może zostać zinterpretowana nieprawidłowo, właśnie jako chęć wdania się w ‘erotyczną przygodę’? Aha, spójrzmy na jedną z najpopularniejszych aktorek, stawianych jako obecny symbol seksu. Angelina Jolie. Jeśli przyjrzeć się jej twarzy, zauważymy kilka zaskakujących szczegółów. Ma duże, za duże, w stosunku do twarzy, oczy, z innym ich rozmieszczeniem, co jest specyficzną cechą twarzy dziecięcej. Tak samo jej podbródek wykazuje cechy budowy jak u osoby z okresu przed dojrzałością płciową. Z kolei, usta pani Jolie, należą jak najbardziej do zdrowej, rozwiniętej kobiety, i zachwalają jej walory seksualne. Są jeszcze kości policzkowe. Jeśli zwrócić uwagę na wiele innych aktorek, zauważymy podobne rzeczy, i podobne szczegóły. Zazwyczaj tych, które mocno oddziaływują na zbiorową wyobraźnię seksualną. Jako ciekawostka, ze studiów nad kształtem twarzy, odsuwając na bok dyskusję o jego seksualności (którymi na dobrą sprawę sie interesuje – natomiast tym, że ogólnie jest idiota z mózgiem wypranym przez scjentologię, tak), Tom Cruise... Wystarczy, że powiem, iż jego rozkład twarzy nie pasuje do typowego, męskiego, a natomiast, prawie idealnie... do tak zwanego ‘doskonałego’ wzoru twarzy kobiecej. Może właśnie dlatego, pomimo swojego wieku, wciąż wygląda dosyć chłopięco... i mam na myśli to jako komplement, ponieważ Tom Cruise w filmie jest zazwyczaj dla mnie słodkim cukiereczkiem, niezależnie od tego, jak kiepski to film (a że ostatnio zdarzyło mu się grywać w nieco lepszych produkcjach, takich, o których mogę się wypowiedzieć raczej pozytywnie... go figure... Szczególnie w tej jednej ‘ekranizacji’ Philipa K. Dicka, która momentami doskonale łapała klimat światów przez niego wykreowanych.) Więcej pisać mi się nie chce. Go figure it too... ladyoaks 2005-07-19 01:05:17 skomentuj (0) |