
|
The Blossoming Love - Blog autorski Lady 'Oaks (Znany uprzednio jako 'Myśli Głupca')
|
||||
|
- Nie chcę z tobą walczyć,- powiedziała. Stali naprzeciw siebie w piękną bezchmurną noc. Księżyc wyraźnie oświetlał każdy szczegół. - Więc chcesz, abym się do ciebie przyłączył? - Tak byłoby najlepiej,- spojrzała w bok, ze smutkiem. Uśmiechnął się, wznosząc twarz ku gwiazdom. - Oboje już wybraliśmy nasze ścieżki. Razem moglibyśmy osiągnąć tak wiele. Wyobraź sobie pokój pod naszymi rządami. - Nie obchodzi cię krew, którą przelejesz? - Tak, jak ciebie,- pokręcił głową. Jej wzrok spoczął na nim. - Robię to, co robię, ponieważ muszę. - Ilu jeszcze zabijesz, by zagwarantować światu twój wymarzony pokój? Czym to się różni od tego, co ja robię? - Wszystkim.- Zwilżyła językiem zaschnięte usta.- Pragniesz władzy, mocy... - Pragnę ich po to, by zjednoczyć świat. - Pod twoimi rządami. Zaśmiał się lekko. - Tak, pod moimi, ponieważ nikt inny... - Się do tego nie nadaje?- Dokończyła zdanie za niego. - Nie. Byłabyś o wiele doskonalsza i wspanialsza ode mnie w tej roli, lecz brak ci odwagi, by schwycić los świata w swoje ręce. Wolisz pozostawać bierną, i czuć się zmuszoną do działania przez kogoś takiego jak ja. Jestem ci potrzebny. - Więc nic z tego? - Zawsze możesz przyłączyć się do mnie, i być moją królową. - Nie,- dobyła miecza. On również. - Nie zdołasz mnie zabić. Nie możesz mnie zabić. - Mimo wszystko, muszę spróbować. ladyoaks 2005-11-04 14:39:31 skomentuj (4) Słucham właśnie Tatu, ‘All About Us’, podesłanego mi przez pewnego prześlicznego *kaszl* chłopca. Pamiętaj mój drogi, jak jeszcze ktoś powie ci, że jesteś brzydki, bitchslap tę ohydę ;* ‘It’s all about us...’. Ale moja piosenka powinna brzmieć: ‘It’s all about me...’. Jest taka piosenka, tylko nie pamiętam czyja. W zasadzie ostatnio w kółko słucham ‘I Want Love’ z Silent Hill 3 i ‘Suicide Note’ z The Underground. Współgrają z moim samopoczuciem. A tak poza tym, Lacuna Coil. Nie, nie mam myśli samobójczych, mam nadzieję, że już dawno przez to przeszedłem. Może to właśnie znak, że nie jest ze mną źle – fakt, że nie chcę ukrywać tego, co mnie boli, i co sprawia, że jestem wściekły na cały świat. Nie mam ochoty nosić teraz maski. Ale wciąż muszę dzielić świat na ten mój, prywatny, i na ten zewnętrzny, choćby z powodu szacunku dla pewnych osób. Zresztą, ból jest, i nie jest jednocześnie, przereklamowany. Zależy jaki ból. Czasem może człowieka zmęczyć, nawet ten najsłodszy, kiedy zostanie doprawiony goryczą. Chyba właśnie osiągnąłem ten stan. Stan, w którym zmęczenie osiąga przewagę nad chęciami, i sam fakt tego boli. To, że człowiek nie chce się już starać. Bardzo bym chciał. Bardzo bym chciał wiele rzeczy. Ale są dla mnie niedostępne. Ta najważniejsza jest dla mnie całkowicie niedostępna. Nigdy nie będę miał w sercu tej drugiej osoby takiego miejsca, jakie bym pragnął mieć na własność. Nigdy nie będę mieć tej osoby, po prostu. Ale fakt istniejących uczuć pozostaje. Po pewnym czasie mimo wszystko skóra staje się grubsza, trudniejsza do przebicia. A kiedy małe ukłucia w serce osiągną masę krytyczną, chcemy nawet świadomie skrzywdzić osobę, która nam to zrobiła. Chciałbym to zrobić. Pewnie w jakiś sposób to robię teraz, chociaż nie zamierzam. Jestem zły, jestem głęboko zraniony, kolejny raz. I mam dosyć wyciągania ręki, kiedy wina nie leży po mojej stronie. Nie wymagałem, przynajmniej tak uważam, niczego poza odrobiną szacunku do mojej osoby i mojego czasu. Tylko wzięcia pod uwagę mnie. Mojej osoby. Moich uczuć. Tylko tego, co wynika z etykiety relacji międzyludzkich. Wiele innych rzeczy mogłem znieść. Znosiłem. I za każdym razem wyciągałem rękę, kiedy druga osoba nie była w stanie nawet przeprosić sama z siebie, tylko ukrywała się za wymówkami. Obiecywała, że takie sytuacje się nie powtórzą. I, oczywiście, robiła to samo, od początku. W kółko. Zaufanie. To najważniejsze moim zdaniem. I moje zaufanie do tej osoby było coraz bardziej podmywane przez te małe rzeczy, które z czasem urastały do rozmiarów makabrycznych. To straszne uczucie, kiedy traci się zaufanie do osoby, na której wam zależy. W końcu stało się. Głupia sytuacja, w zasadzie nic ważnego, ale jak zwykle rozwinęła się wielce, może nawet niepomiernie, szczególnie, że na podłożu poprzedniego konfliktu. Moja osoba dostała dwie szanse, by powiedzieć mi coś, najpierw jako żart. Potem na poważnie. W obu przypadkach zaprzeczyła. Zaprzeczenie było kłamstwem. W zasadzie ostatnia kroplą, która zmieniła smak wszystkiego na gorycz. Teraz ta osoba oczywiście kreuje wszystko na jakąś wyższą siłę, swój mankament, którego nie może zmienić. Użala się nad sobą, z jednej strony na niby akceptując swoja winę, mimo wszystko przekształcając ja na coś zewnętrznego – tak, że to nie ona jest winna. To świat jest winny. Ona nie jest winna, bo tak nie zamierzała. Więc użala się nad sobą, dając to do zrozumienia poprzez wiadomości, które zostawia gdzieś indziej. I oczywiście, wszyscy znajomi, którzy zawsze będą stać po jej stronie, będą mnie oczywiście uważać za złego i nieodpowiedzialnego. To również jest kłamstwo, lecz o wiele bardziej pokrętne, i jeszcze bardziej dotkliwe. Tak samo, jak mówienie, że jej na mnie zależy. Skoro tak, to czemu nic nie próbuje zrobić? Mam dosyć wyciągania ręki. Mam dosyć samoistnego podmywania sensu jakiegokolwiek uczucia (mojego, nie tej osoby). Mam dosyć bezsilności. Więc niniejszym składam wszystko na ręce tej drugiej osoby. Ja w tej chwili nie będę się starać, nie będę próbować. To nie moja wina. Nie zamierzam kolejny raz udawać, że nic się nie stało, nawet, jeśli mam sam sobie tym sprawiać ból. Nie muszę być wobec tej osoby radosny na siłę. Nie muszę, tak po prostu. Zresztą, już przez kilka dni moja osoba mogła się odezwać. Nie zrobiła tego. Morał wydaje się tylko jeden. To też boli jak diabli. Bardzo mocno. Bardzo, bardzo mocno, tak bardzo, że aż dusi. Ale mam nadzieję, że przeżyję. Tak to już bywa z życiem i jego paskudnymi żartami. Żałuję, że nie przepadam za alkoholem, wtedy bym się upił. ladyoaks 2005-09-03 23:07:40 skomentuj (1) Moja Zona zdradza mnie z moja Ex-Zona. Grrr. I zaprzecza. *le sigh* Zrodlem informacji jest osoba raczej zaufana. Grr. -o- Bardzo mi sie to nie podoba, ale coz z tego? W koncu to tylko ja. ladyoaks 2005-08-26 21:52:39 skomentuj (1) Lul. Nie mam jutro na bilety na metro XD. Zdobylem, i niemal zaplakalem ze szczescia, Battle Royale (ksiazke) Koushuna Takami. Oraz film. I Kagemushe Akiry Kurosawy. Nie wspominajmy o Mahabharacie. Oj, ale czuje sie i dobrze, i zle (zle, jak mysle o zapieprzaniu na Victorie jutro na piechote z bagazem). I o glodowaniu w autobusie >.>... Niech mnie ktos nakarmi...? ladyoaks 2005-08-26 21:44:40 skomentuj (0) O Jezusie maryjko Swieci! Jak tu drogo! Mimo tego kupilem sobie pare ksiazek taniej, plyte, i ostrze zeby na Mahabharate w wersji dvd, 5cio godzinna. I chce sie ze mna zaprzyjaznic pewien hindus >3. Life looks good >3. ladyoaks 2005-08-20 19:05:22 skomentuj (0) Istnieje pewna fascynacja młodym, nieskażonym ciałem. Potrafię ją zrozumieć. W obecnych czasach wykrzywionego pojmowania cech seksualnych i estetycznych człowieka rzeczy tak naturalne jak owłosienie, stają się wstydliwe. Również, różne kultury podchodziły do niego w odmienny sposób. W Japonii na przykład, owłosienie łonowe u kobiety było, i nadal jest, w pewnym stopniu, tematem tabu. Większość filmów i fotografii, oraz ilustracji, nie licząc już komiksów, pochodzących z tego kraju, będzie prezentowało kobiety doskonale pozbawione tej cechy, prawdopodobnie za pomocą długotrwałych, i często bolesnych zabiegów. Ale, by nie było tak monotematycznie, istnieje pewne plemię z Amazonki, gdzie, jeśli u kobiety pojawia się owłosienie łonowe, sama pieczołowicie je wyskubuje – każdy osobny pojedynczy włosek. Wstydem jest owłosione krocze (tym bardziej zabawne z punktu widzenia Europejczyka, gdyż, w czasie badań antropologicznych, do których wyników dotarłem, praktycznie nie znali rzeczy takiej jak ubranie, nosili najwyżej coś na kształt pasków, które nic a nic nie zakrywały). Spójrzmy prawdzie w oczy. Człowiek nie jest istotą ładną, w koncepcji piękna, do którego jesteśmy przyzwyczajani przez obecne stereotypy. Skóra nie jest gładka. Włosy i paznokcie to martwa tkanka (co prowadzi do kolejnej śmiesznej konkluzji w związku z reklamami szamponów i niektórych lakierów do paznokci – jak można odżywić coś martwego?). Cała powierzchnia ciała człowieka pokryta jest porami, przez które gruczoły wydzielają swoje produkty, głównie tłuszcz. A tłuszcz ten lubi się również gromadzić w owych porach, pod samą skóra, tworząc pryszcze. Tak samo włosy, nierzadko zwijają sie same w swoich torebkach, nie mogąc jej przebić. Człowiek śmierdzi z naszego współczesnego punktu widzenia. Nasze uwielbienie dla higieny często przynosi nam więcej złego niż dobrego. Na skórze człowieka normalnie żyje wiele szczepów symbiotycznych bakterii, a wiele środków czystości obiecuje je usunąć. Kiedy zwalnia się miejsce w niszy ekologicznej, na miejsce jej poprzednich ‘mieszkańców’ wchodzą nowi – w tym przypadku najczęściej grzyby. Tak, mówię o wielu odmianach grzybic. Pozbywając się takich a takich bakterii sami obniżamy naszą odporność, zapraszając nowych ‘najeźdźców’. Tak, po prawdzie, część z tych cech człowieka może być już atawizmami, szczególnie rozumianymi jako takie, ponieważ nie znamy ich prawdziwych funkcji, którym służyły. I w ten sposób, ktoś może się spierać, że owłosienie pod pachami i w kroczu nie jest nam już potrzebne, ponieważ miało ponoć służyć potęgowaniu zapachu potu oraz narządów seksualnych (które, co zostało już udowodnione, stanowią wciąż afrodyzjaki, chociaż o obniżonej skuteczności ze względu na uwarunkowania społeczne). Ale, wracając do tematu. Co takiego jest w preseksualnym ciele, co działa mocno na wyobraźnię człowieka? Pomińmy na razie pedofilię, jako schorzenie, chociaż przy pedofilii jako ‘smaku’ nabytym, możemy pozostać. I, proszę mnie nie zrozumieć źle, pedofilia odnosi się na równi do kobiet i mężczyzn – jedynie mężczyzn łatwiej o wiele ująć, ich wyczyny są łatwiej dostrzegalne i udokumentowane, a zachowania seksualne w większości o wiele mniej subtelne, niż u przedstawicielek płci przeciwnej. Skoro mówimy o ciele przed okresem dojrzewania, mówimy o ciele zazwyczaj zadowalającym estetycznie. Chłopiec i dziewczynka różnią się w zasadzie jedynie głównymi narządami rozrodczymi. Wszystko jest ładne, gładkie, bez owłosienia. Krocze obojga jest całkowicie nagie. Tak, jest coś pociągającego w samej idei doskonałych narządów, pozbawionych wszelakiej skazy. Co jeszcze? Wielu ludzi fascynuje pozycja władzy, w której zostają postawieni w stosunku do niedojrzałego obiektu swoich żądzy. Zawsze jest to pozycja władzy. Są starsi, silniejsi, więksi, bardziej doświadczeni. Nawet pozycja nauczyciela seksualności/miłości (co samo jest już wyróżnianym fetyszem, dosyć często odtwarzanym w różnego rodzaju grach erotycznych) wiąże się ściśle z władzą posiadaną ponad drugą osobą. (Tak samo jak w gwałcie często chodzi nie o samo zaspokojenie żądzy, które w większości przypadków jest efektem ubocznym, a o władzę właśnie, o kontrolę nad osobą gwałconą.) Czy jest to kruchość w tym przypadku dziecka? Bycie pierwszym partnerem seksualnym? Wprowadzanie w zakazany świat? Ale, gdy spojrzeć na ‘Lolitę’ Nabokova...? Co było motorem głównego bohatera? Właśnie ta nieskalaność i czystość. Sam stwierdził, zeznając na procesie, gdzie skazano go za zabójstwo, a nie za pedofilię, iż posiadał świadomość, że jakakolwiek jego ingerencja w obiekt obserwowany zniszczyłaby ten najcudowniejszy jego aspekt. Czy wdałby się w związek z Lolitą, gdyby ta nie dążyła samodzielnie do tego? Czy odważyłby się na to? Nie sądzę. Tylko, gdy nasza Lolita uwodziła z umysłem, ileż zachowań dzieci, które jeszcze nie mogą mieć podłoża seksualnego, może zostać zinterpretowana nieprawidłowo, właśnie jako chęć wdania się w ‘erotyczną przygodę’? Aha, spójrzmy na jedną z najpopularniejszych aktorek, stawianych jako obecny symbol seksu. Angelina Jolie. Jeśli przyjrzeć się jej twarzy, zauważymy kilka zaskakujących szczegółów. Ma duże, za duże, w stosunku do twarzy, oczy, z innym ich rozmieszczeniem, co jest specyficzną cechą twarzy dziecięcej. Tak samo jej podbródek wykazuje cechy budowy jak u osoby z okresu przed dojrzałością płciową. Z kolei, usta pani Jolie, należą jak najbardziej do zdrowej, rozwiniętej kobiety, i zachwalają jej walory seksualne. Są jeszcze kości policzkowe. Jeśli zwrócić uwagę na wiele innych aktorek, zauważymy podobne rzeczy, i podobne szczegóły. Zazwyczaj tych, które mocno oddziaływują na zbiorową wyobraźnię seksualną. Jako ciekawostka, ze studiów nad kształtem twarzy, odsuwając na bok dyskusję o jego seksualności (którymi na dobrą sprawę sie interesuje – natomiast tym, że ogólnie jest idiota z mózgiem wypranym przez scjentologię, tak), Tom Cruise... Wystarczy, że powiem, iż jego rozkład twarzy nie pasuje do typowego, męskiego, a natomiast, prawie idealnie... do tak zwanego ‘doskonałego’ wzoru twarzy kobiecej. Może właśnie dlatego, pomimo swojego wieku, wciąż wygląda dosyć chłopięco... i mam na myśli to jako komplement, ponieważ Tom Cruise w filmie jest zazwyczaj dla mnie słodkim cukiereczkiem, niezależnie od tego, jak kiepski to film (a że ostatnio zdarzyło mu się grywać w nieco lepszych produkcjach, takich, o których mogę się wypowiedzieć raczej pozytywnie... go figure... Szczególnie w tej jednej ‘ekranizacji’ Philipa K. Dicka, która momentami doskonale łapała klimat światów przez niego wykreowanych.) Więcej pisać mi się nie chce. Go figure it too... ladyoaks 2005-07-19 01:05:17 skomentuj (0) Nie ma pytań i nie ma wątpliwości. Nie ma zastrzeżeń. Wasze ciała razem złączone sprawiają wrażenie, jakby właśnie tak, a nie inaczej, być powinno. Każdy pocałunek jest i niebem, i bezpiecznym schronieniem. Każdy dotyk wypełnia delikatna miłość. I kiedy ospałymi palcami gładzisz jej ramię, szepcząc czułe słowa... jej czarne włosy nagle spływają srebrzystą szarością, a w oczach przesypuje się cały czas, który zaistniał. - Ultimecjo...- I kiedy pragniesz powiedzieć: przestań, świat staje się bielą. ladyoaks 2005-06-02 21:40:16 skomentuj (0) Uaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Mam zaliczenie z praktycznej! JES, JES, JES! *ooga booga dance* Nu, heppi desu. Hepi desu! Heppi, heppi, Happosai! *zwija komuś koronkowe majteczki i dodaje do kolekcji* Myśl przewodnia dnia: Nice move. Now give me back my wallet! ladyoaks 2005-05-20 15:15:06 skomentuj (1) Ou. Skoro wychodzi na to, że ‘nasz’ pbm się nie podniesie, i nie zacznie nawet raczkować... Prawdę mówiąc, bawiłem się kilkoma pomysłami, z jednego rozwinął się Tanatos. Krzywić się proszę na imię, jak chcecie, oraz na bardzo generyczną, stereotypową koncepcję. Hm... Prawdę mówiąc, w historii o Tanatosie, jego samego długo nie ma. I tak, jest powód, dla którego nazwałbym postać, nie będącą bogiem, Tanatosem. Tak, doskonale już wiecie. Wampir. I to ‘dosyć’ stary. Po prostu imię Tanatos do niego przyczepiło się w pewnym okresie, i już tak zostało. Przede wszystkim, głównymi postaciami byłyby dwa inne wampiry, bezpośrednie dzieci Tanatosa z dawniejszych czasów – i potężne wampiry już tylko ze względu na jego krew. Co u mnie oznacza, że mogą żyć jak ludzie, chociaż sam nie wiem, czy powinni odczuwać głód, czy nie. Sabebe (i tak, wiem, że to imię jest chybione do postaci, która chcę zrobić, powiedzmy, że zostało ‘przetworzone’ przez długi czas jej życia), była egipską księżniczką z okresu, kiedy dynastia panująca składała się z Nubijczyków. Jeśli nie wiecie, kto to, wystarczy chyba, że powiem, iż jest to, potocznie, najciemniejszy kolor skóry, jaki znajduje się u osobników gatunku ludzkiego. Nubijczycy są tak czarni, że wydaje się to niemożliwe, aż momentami ma się wrażenie, że ich skóra ma fioletowy blask. Otóż, Sabebe jest wysoka, nosi włosy w niezupełnie dredach, pospinanych metalowymi obrączkami. Jej bronią wyboru są dwa krótkie miecze (w zasadzie, gdyby nie grubość ostrza, zakwalifikowałyby się jako długie sztylety. Tak, mam słabość do sztyletów, ale tutaj raczej ma na to wpływ dobór broni używanej w jej czasach >3). Ceyn z kolei jest dużo młodszy od Sabebe. Teoretycznie byłby Celtem, ale może i nie. W odróżnieniu od księżniczki, jest nawet z wyglądu młodszy, i drobny, co dosyć znacznie obniża jego umiejętności walki w bezpośrednim starciu. Nosi przepaskę na prawym oku (stracił je, kiedy Tanatos zginął), lubi luksus, ‘tatuś’ go do niego przyzwyczaił. Zwykle nosi etolę z lisa, lub jakiegoś innego futrzanego zwierzątka (back off, animal rights activists – nie uważam futer za coś złego. Kocham mój kołnierz z lisa, oraz czapeczkę, chociaż naprawdę nie mam ich do czego założyć.). Zasadniczo, nie walczy, ale jest... przewrotny. Sam Tanatos... jest czymś, czego boją się wiekowe wampiry. Swój przydomek zyskał... właśnie zabijając sporo z nich. Powinien być zawsze dużą enigmą. Ech, gdybym potrafił przelać obrazy ze swojej głowy na papier, jako ilustracje, lub słowa... Niestety... ladyoaks 2005-05-19 01:06:26 skomentuj (0) No tak. Mam grypę. Grypiastą grypę. Nienawidzę ocieplenia klimatu, nienawidzę, nienawidzę, nienawidzę. Dlatego mamy taką paskudną pogodę w naszym regionie, ponieważ miesza się nam klimat oceaniczny z kontynentalnym, i chociaż średnia temperatury się podnosi, jej rozkład jest kompletnie, zupełnie, całkowicie i bez możliwości podważenia - do dupy. Grrr... GRRR... Ide udusić coś najbliższego. You are an What Type of Killer Are You? [cool pictures] brought to you by Quizilla Hm, me likes. Kinda true. Bo w zasadzie powstrzymuje mnie jedynie świadomość konsekwencji X3. ![]() GREEN ??Which colour of Death is yours?? brought to you by Quizilla Pwetty. You are dead inside and don't experience sadness that often Why are you sad? [amazing pictures] For darker people brought to you by Quizilla Heh. ![]() You are Revelation. Which book of the Bible are you? brought to you by Quizilla Who would have guessed? No, really. Cytat dnia: Bitch, please! ladyoaks 2005-05-19 00:41:58 skomentuj (1) |
|
Znajomi i Inne Bestie Selipa Moje Luv, i Ex-Żona >3 Astarot Członkini mojego haremu i posiadaczka pewnego wampira XDDD Hadzior Znany gdzie indziej, jako panna H Alichino Też powinnam dawno zrobić ^^= Blog z prawdziwym duchem. An-Nah Bratnie dusza :) Onyxen Pani Kamyczek. Właścicielka pewnego demona ^^= Sano Hm... Interesująca osoba. Fan mordobić, filmów z Hong Kongu, i tym podobne XD Moje Obrazki ^^ Strony Polecane Inner Id: the mind of Mog Zwariowana strona Y poświęcona FF7 i Xenogears, z ciekawym archiwum linków. Cudowny chumor i DJ FF7 Resources Minotaur Strona zawierająca: wskazówki *dokładne* dla piszących slash, zbiór stron i fandomów, oraz Slash FAQ RPG On-Line Moje Opowiadania Northern Lights Opowiadanka shounen-ai i fanfiki. Są tu moje dwa dzieła, Lacrymosa i Kruk. Castle of the Oaks Moja strona domowa i większość opowiadań w języku polskim Strona Autorska na FF.net Moja strona autora na FF.net. Mam w tej chwili trzy opowiadania. Angielski. Komiksy On-Line User Friendly Komentarz niepotrzebny :3 Perry Bible Fellowship Zdecydowanie dziwny i rozrywkowy Alien Loves Predator In New York noone will hear you scream... VG Cats Proszę państwa, ciekawe i kontrowersyjne parodie gier :3 Two Lumps Jak wygląda życie kotków? >3 Buttlord GT Hold your asses, ASSHOLDERS! Squidi.Net >3 Słodki komiksik o starym bohaterze >3 Penny Arcade Straszliwa prawda o hardcorowych graczach. Przeraża mnie, że identyfikuję się z głównymi bohaterami. Sluggy Freelance Kooltowy. Najlepszy. Najcudowniejszy i całkowicie zwariowany. Obowiązkowa lektura. Bun-Bun rządzi! 2005 listopad wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień 2004 marzec styczeń 2003 październik sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2002 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec maj |
||
|
2005 |
||||
|
|
||||